sobota, 4 lutego 2012

Rozdział Trzynasty. ✽

PROSZĘ O CZYTANIE NOTEK POD ROZDZIAŁEM.                                                                               
                                                     Zayn
Chodziłem po pokoju i przerzucałem wszystko po kolei. Mój pokój wyglądał jak by przeszło przez niego tornado. Wywaliłem wszystko z szafy.
-Cholera.! –wrzasnąłem.
Klęknąłem na środku pokoju i złapałem się za włosy. Rozglądałem się bezradny po pokoju. Wstałem wściekły po czym kopnąłem w stojące krzesło, które przewróciło się z hukiem. Pobiegłem do łazienki. Przeszukiwałem wszystkie szuflady, szafki. Jest. Znalazłem. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Patrzyłem na malutki woreczek wypełniony białym proszkiem. Wróciłem do pokoju. Zrzuciłem wszystko ze stolika. Posypałem kreskę. Pochyliłem się. Wciągnąłem. Uśmiechnąłem się.  W końcu byłem spokojny. Usiadłem przy komputerze. Otworzyłem folder i przejrzałem zdjęcia. Uśmiechnąłem się pod nosem i kliknąłem „ Drukuj”. Po kilku minutach miałem w ręku plik zdjęć słodkiej Jennifer z innymi chłopakami. Wyjąłem pieniądze z szafki i wyszedłem na dwór. Skierowałem się w stronę domu Horana. Zaciągnąłem kaptur na oczy, aby nikt mnie nie rozpoznał. Po chwili położyłem kopertę pod drzwiami, zadzwoniłem dzwonkiem po czym szybko się oddaliłem. Po chwili byłem już pod domem Rose. Wszedłem bez pukania i ruszyłem do jej pokoju.
-Cześć kocie – mruknęła cicho dziewczyna.
Uśmiechnąłem się tylko i rzuciłem jej towar na biurko.
- Tego mi brakowało. –roześmiała się.
Posypałem jej kreskę. Dziewczyna zrobiła swoje i usiadła na moich kolanach. Pocałowałem ją namiętnie. Wpiła się w moje usta i całowała zachłannie. Mruknąłem cicho. Po chwili oderwała się ode mnie.
-Dlaczego my im to robimy? –spytała cicho.
Zirytowałem się. Złapałem ją za ramiona.
-Skarbie robimy to dla Ciebie nie pamiętasz? –przejechałem palcem po jej policzku.
Zadrżała. Po chwili skinęła głową i wstała. Rozciągnęła się z uśmiechem.
-Zaniosłeś zdjęcia?
-No oczywiście. –poruszałem brwiami.
Dziewczyna roześmiała.
-Mam nadzieję, że to wszystko niedługo się skończy. –westchnęła
-Ja też.. –powiedziałem sam do siebie.
                                                                                Niall
Nie wiem co robić. To nie możliwe. Nie mogę być ojcem. Nie teraz. Nie z nią. Ukryłem twarz w dłoniach. Co ja mam zrobić? Jeśli Jennifer się dowie..to będzie koniec. Koniec mojego życia. Oparłem się o kanapę i zamknąłem oczy. Muszę z nią porozmawiać. Musi się tego dowiedzieć ode mnie. Nie od niej. Westchnąłem. Zaciągnąłem kaptur na głowę. Po chwili usłyszałem dzwonek. Wstałem nieśpiesznie i ruszyłem w stronę drzwi. Otworzyłem je lecz niczego nie zauważyłem. Spojrzałem w dół. Dostrzegłem jakąś kopertę. Podniosłem ją i wróciłem do domu. Rozerwałem kopertę i zamarłem. Na zdjęciach była uśmiechnięta Jennifer w towarzystwie różnych chłopaków. Na każdym zdjęciu była z innym. Zacisnąłem wargi. Nie mam już siły na to wszystko. Już nic nie ma sensu. Odwróciłem zdjęcie.
„To jeszcze nie koniec waszych problemów.. „
Przeczytałem. Rozbiłem talerze, które były na stole. Nie wiedziałem co robić. Wyciągnąłem z lodówki butelkę wódki. Wróciłem do salonu. Usiadłem pod ścianą i powoli piłem. Co raz bardziej szumiało mi w głowię. Chociaż na chwilę mogłem o wszystkim zapomnieć. Usłyszałem dzwonek do drzwi, jednak nie miałem siły aby wstać. Siedziałem i czekałem, aż ten ktoś odejdzie. Po chwili jednak usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi.
-Niall? – ktoś spytał cicho.
Nie odezwałem się. Nie chciałem żeby Jen widziała mnie w takim stanie. Spojrzałem w jej kierunku. Patrzyła na zdjęcia zaskoczona. Potem przeniosła wzrok na mnie.
-Skąd ty masz te zdjęcia?! –wrzasnęła.
Zebrałem się w sobie i stanąłem na nogi.
-Leżały pod drzwiami –wybełkotałem.
Na jej twarzy pojawił się grymas.
-Piłeś.. –stwierdziła.
Roześmiałem się tylko. Po chwili dziewczyna odwróciła zdjęcie i spojrzała na mnie zdumiona.
-Jakich problemów?- spytała.
Byłem kompletnie pijany. Prawie nie kontaktowałem.
- Zostanę tatusiem Jennifer- powiedziałem jąkając się.
Zrobiła szerokie oczy. Patrzyła na mnie jak na kosmitę.
-TATUSIEM?! –wrzasnęła.
Skrzywiłem się i zasłoniłem uszy dłonią. Bolała mnie głowa. Spuściłem wzrok.
-Na to wygląda. –westchnąłem.
Nie miałem siły. Skierowałem się do swojego pokoju i tak jak stałem rzuciłem się na łóżko. Po chwili już spałem.
                                                                     Jennifer
Stałam bezradna na środku salonu. Dopiero teraz powoli docierały do mnie jego słowa"Zostanę tatusiem Jennifer "odbijały się echem w mojej głowie. Zacisnęłam wargi. To nie może być prawda. Jest pijany. Nie mówił tego na serio. Westchnęłam. Muszę tu zostać do jutra. Muszę to z nim wyjaśnić. Ruszyłam do kuchni, aby posprzątać rozbite szkło. Kiedy wszystko było gotowe ruszyłam do salonu. Usiadłam na łóżku. Podciągnęłam kolana pod brodę i oparłam na nich głowę. Okryłam się kocem i wpatrując się w jeden punkt myślałam o swoim życiu. Dlaczego chociaż raz nie mogę być szczęśliwa? Zawsze spotyka mnie coś złego. Ile jeszcze mogę wytrzymać? Kto chcę nam zniszczyć życie? Dlaczego? Westchnęłam. Oparłam głowę o zagłówek i po chwili odpłynęłam.
                                                                ***
Otworzyłam lekko oczy po czym przeciągnęłam się głośno ziewając. Rozejrzałam się. Horan jeszcze spał więc postanowiłam zrobić mu śniadanie. Ruszyłam do kuchni i przejrzałam zawartość lodówki. Wyjęłam dżem truskawkowy, a następnie sięgnęłam po chleb. Wsadziłam chleb do tostera. Postanowiłam zrobić tosty. Wlałam wodę do czajnika i postawiłam na gaz czekając aż się zagotuję. Po krótkim czasie wyjęłam tosty i posmarowałam je dżemem. Postawiłam talerz na stole i wsadziłam kolejną porcję. Zalałam herbaty po czym usiadłam przy stole. Po chwili usłyszałam jak blondas schodzi na dół. Przystanął w progu. Spojrzał na mnie po czym przygryzając wargę spuścił wzrok.  Westchnęłam cicho.
-Cześć Niall. –szepnęłam.
-Witaj Jennifer –powiedział zachrypniętym głosem.
Chwyciłam kubek ze swoją herbatą i wpatrywałam się w niego. Chłopak usiadł obok i upił łyk herbaty. Obracał kubek w rękach.
-Spałeś z nią? –spytałam łamiącym się głosem.
Niall gwałtownie postawił kubek. Chwycił moją dłoń i próbował spojrzeć mi w oczy, lecz unikałam jego wzroku.
-Jennifer byłem pijany, lecz nie aż tak.! Nie spałem  z nią.! Nie mógłbym tego zrobić. Zbyt mocno Cię kocham..- ostatnie zdanie wypowiedział z czułością.
W moich oczach pojawiły się łzy.
-Niall ja już mam tego wszystkiego dosyć. Cały czas coś się dzieje. Jak długo to będzie trwało?! Kocham Cię, lecz boję się, że nie będę w stanie tego wszystkiego znieść –powiedziałam z płaczem.
Horan klęknął przy mnie i wtulił się we mnie. Wtuliłam się w niego i cicho płakałam.
-Kochanie damy radę. Musimy przez to przejść. Razem. Wytrzymamy. Błagam Cię. Bez Ciebie moje życie nie ma sensu. Obiecaj mi, że mnie nie opuścisz. –szeptał z bólem do mojego ucha.
Otarłam łzy po czym spojrzałam w jego oczy.
-Obiecuję Niall..- uśmiechnęłam się delikatnie.
Chłopak odetchnął z ulgą. Przygryzłam wargi.
- Więc co teraz będzie? –spojrzałam na niego
Westchnął.
-Nie wiem Jennifer. Muszę to wyjaśnić. Ja nie mogę być ojcem tego dziecka. Na razie musimy czekać. –pogładził mnie po policzku.
-Ale dlaczego ona nam to robi?! Przecież ja jej nic nie zrobiłam.! Ona chcę nas zniszczyć.! –wykrzyczałam.
Niall chwycił moją twarz w swoje dłonie.
-Nie wiem tego Jen. Ale musimy być silni rozumiesz? –patrzył na mnie.
Skinęłam delikatnie głową.
-Kocham Cię –szepnęłam.
- Ja również Cię kocham. –powiedział z delikatnym uśmiechem.
Złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Uśmiechnęłam się.
-Do zobaczenia później. –cmoknęłam go w policzek.
Uśmiechnęłam się jeszcze i wyszłam kierując się do swojego domu. Po chwili już tam byłam. Ruszyłam do łazienki po czym wzięłam długą i relaksującą kąpiel. Po dłuższym czasie wyszłam z łazienki, gdzie wcześniej wysuszyłam włosy i umyłam zęby. Weszłam do garderoby, z której wyjęłam kremowe rurki oraz białą bluzkę w czarne paski z wycięciem na plecach. Założyłam na siebie wybrane ubranie po czym zrobiłam delikatny makijaż a włosy związałam w luźnego koka. Ruszyłam na dół gdzie mieścił się mały gabinet. Musiałam znaleźć jakieś pamiątki z dzieciństwa, które wyjaśniło by mi skąd ja i Daniel mamy te serduszka. Przeszukiwałam wszystkie szuflady, półki, szafki. Po dłuższym czasie natknęłam się na średniej wielkości szkatułkę. Otworzyłam ją wsuwką po czym ujrzałam w niej dużo zdjęć i listów skierowanych do  mnie. Zdziwiłam się. Nigdy tych listów nie widziałam. Usiadłam przy biurku. Zaczęłam czytać listy. Po kolei. Moje oczy robiły się coraz większe. Przeczytałam ostatni list. Zaczęłam ciężko oddychać. Nie mogłam złapać powietrza. Jak to możliwe? Dlaczego znowu ja?! Jak oni mogli?! Wstałam gwałtownie i wybiegłam na dwór. Musiałam pooddychać świeżym powietrzem. Przymknęłam oczy. Usiadłam na schodach. Kiedy już się trochę uspokoiłam ruszyła w kierunku domu Daniela. Weszłam bez pukania.
-Cześć Jennifer- powiedział uśmiechnięty Daniel.
Podszedł do mnie i chciał mnie przytulić, lecz odsunęłam się.
-Nienawidzę Cię Laurent.! –wrzasnęłam.
Chłopak cofnął się i spuścił głowę.
-Jennifer ja musiałem..- powiedział cicho.
-Musiałeś?! Daj spokój.! Już Ci nie wierzę.! Jak mogłeś?! –krzyczałam chodząc po pokoju.
-Proszę Cię daj mi się wytłumaczyć.! –chwycił mnie za ręce i zmusił bym spojrzała mu w oczy.
Przystanęłam na moment.
-Myślałam, że mogę Ci zaufać –wysyczałam.
-Błagam Cię wysłuchaj mnie.! –patrzył na mnie.
Spojrzałam na niego wyczekująco. Chłopak wciągnął głęboko powietrze.
- Mieszkałem w Los Angeles. Nie miałem pieniędzy, a bardzo ich potrzebowałem. Moja mama musiała mieć koniecznie operację, która kosztowała bardzo dużo. Pewnego dnia zobaczyłem ogłoszenie w gazecie, w którym poszukiwano młodego chłopca, który zdobędzie informację o pewnej dziewczynie w zamian za duże wynagrodzenie. Więc zadzwoniłem. Spotkałem się z nimi. Wszystko mi powiedzieli, że kiedy byłaś mała oddali Cię do adopcji. Nie było ich stać na kolejne dziecko. Powiedzieli, że mam jechać do Londynu. Oni za wszystko zapłacą. Mam tylko pilnować Cię i zbierać informację. –mówił cicho.
Patrzyłam na niego z niedowierzeniem i kręciłam głową.
-To nie możliwe..-powiedziałam cicho.
________
Witam <3
Oto i jest rozdział 13 ;) Cały czas coś się dzieję. Mam nadzieję, że was nie zanudzam. Chciałabym bardzo serdecznie podziękować Wam za te wszystkie wspaniałe komentarze.! Dzięki Wam aż chcę się pisać dalej. :) Dziękuję również za tak dużą ilość wejść na mojego bloga. Jesteście wspaniałe.! Jeżeli macie jakieś pytania proszę piszcie do mnie na gadu. Mój numer : 40156244 . Kocham Was <3
Xoxo.

14 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Awwwwwwwwwwww KOCHAM CIĘ I TWOJEGO BLOGA <333333333333



Martyna ^^

Essence pisze...

Zajebisty rozdział. Już nie mogę się doczekać co będzie dalej. Jestem ciekawa po co Zayn to robi ;p

Zapraszam do mnie na bloga też o One Direction ♥:

essence-protectme.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

Super . ; 3

Marci pisze...

Zayn mnie denerwuje xD
Mam nadzieję, że między Niallem, a Jennifer nic się nie zepsuje ;D
No i ciekawa sprawa z Danielem.. ;)

Patrycja pisze...

Nie no kocham Cię normalnie. Skąd ty bierzesz te pomysły? Powiedz to też skorzystam. Zapraszam do mnie jest już 4 rozdział http://i-wanna-fell-your-love-1d.blogspot.com/

Liam's_turtule pisze...

Rose i Zayn mi się zdecydowanie nie podobają ... xD
Jak zniszczą związek Jennifer i Nialla to przyjadę do Londynu i zgłoszę na policji, ze mają w domu narkotyki, zamkną ich w więzieniu i będzie spokój! No xD
Rozdział oczywiście świetny i czekam na następny.

Anisa. pisze...

Coraz więcej się dzieje i z miłą chęcią się to czyta.. :) Mam nadzieję, że główna bohaterka zazna w końcu trochę spokoju, bo jak na razie to ma przerąbane po całości... Świetny rozdział :* [help-me-see]

Natalia ;) pisze...

Ciekawe po co to wszystko robi Zayn.. hmm ciekawe... a sprawa z Danielem też mnie zaciekawiła. Zobaczymy co wymyślisz dalej ;) Życzę powodzenia w dalszym pisaniu ;D

Anonimowy pisze...

Super !czekam na kolejny !!!<3

Anonimowy pisze...

masz talent do pisania dziewczyno ; p widziałam już wiele blogów, ale w twoim jest to coś ! w innych jest dużo błędów,co bardzo razi w oczy, ciągle oglądają filmy albo chodzą do kina. bez sensu. w twoim opowiadaniu jest coraz ciekawiej. mam nadzieje że zmotywuje cie moim komentarzem i że będziesz nam pisała więcej i częściej : )
kocham was Directioners < 3

Talia pisze...

bardzo fajne XD
zapraszam też do mnie ;)

Anonimowy pisze...

świetne ! z niecierliwością czekam na następny rozdział, mam nadzieje że będzie on wyjątkowo długi ! : )

Anonimowy pisze...

kocham czytac twojego bloga. inne blogi nie dorównują twojemu : D
pisz częsciej, błagam <3

www.onedirectionismylove.blogspot.pl pisze...

świtne opowiadanie :D naprawde szacun... to jest mój blog i zapraszam www-onedirectionismylove.blogspot.com ... Nie umiemy dobrze pisać ale to nasza pasja ...

Prześlij komentarz

Łączna liczba wyświetleń